Szczęście

Szczęście

czwartek, 31 sierpnia 2017

Na starcie

"


"Najważniejszą częścią edukacji jest wychowanie we wczesnym dzieciństwie."
Platon



Diagnozowałam kiedyś dziecko, po kilku miesiącach nauki w dobrej, prywatnej szkole. Rodzice byli zaniepokojeni samopoczuciem dziecka oraz wymaganiami nauczycieli. W przedszkolu dziecko podobno nie miało żadnych trudności, choć rodzice zauważyli, że nie wykonuje różnych zadań, które dostawali z przedszkola.

W związku z tym, że nie mieli za dużo czasu aby zajmować się dzieckiem zatrudnili Panią, która miała przygotować dziecko do szkoły. Sprawdziła się chyba znakomicie, bo dziecko dostało się do wymarzonej przez rodziców szkoły, zdając nawet testy oceniające jego gotowość do szkoły z dość dobrym wynikiem. Być może, gdyby rodzice kontynuowali takie "wspomaganie rozwoju" szybko nie można byłoby dostrzec różnicy między tym dzieckiem, a innymi, które może bardziej " naturalnie" rozwiązywały zadania. Niestety nie tylko nie czuli takiej potrzeby, ale też podważali kompetencje nauczyciela i nie stosowali się do zaleceń edukacyjnych. Dodatkowo, w związku z tym, że dziecko dużo chorowało tak na prawdę dość rzadko bywało w szkole. Nie mam pozytywnego zakończenia tej historii. Moją diagnozę, która zakładała konieczność wspomagania analizatorów odpowiedzialnych za uczenie oraz rozważenie szkoły o mniejszych wymaganiach edukacyjnych też podważyli. Dziecko, gdy widziałam ostatni raz było smutne i zdezorientowane sytuacją.

Nie wiem jak zakończy się ta historia. Mogę się tylko domyślać, jakie sygnały dla poczucia własnej wartości otrzymują dzieci z trudnościami w uczeniu, bądź problemami emocjonalnymi, którym dodatkowo na starcie rodzic stawia wysokie wymagania.

Na szczęście rośnie świadomość rodzicielska. W ostatnim roku szkolnym wyjątkowo dużo osób w procesie rekrutacji było na prawdę wdzięcznych za rzetelną ocenę pracy ich dziecka, choć nie dostawały się do szkoły, w której pracuję. Z przedszkoli mieli często nieadekwatną ocenę rozwoju swoich dzieci, choć podejrzewam, że niekiedy były wyraźne przesłanki by zastanowić się nad pomocą dziecku we właściwym momencie.

Zaczynając nowy rok szkolny zachęcam do zachwytu tym, co osiągają nasze dzieci, choć czasem może nie będzie to odpowiadać naszym oczekiwaniom.

Spróbujmy cieszyć się tym, co dzieciom się udaje. Skupiajmy się na konkretnych drobiazgach każdego dnia, bez pustego wychwalania dzieci. Będzie to budować ich wewnętrzną siłę, która może okazać się z perspektywy czasowej ważniejsza niż piątki w szkole.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Najważniejszy cel


"Każdy z nas, pojedynczo i razem z innymi, jest odpowiedzialny za niesienie radości, żyjąc tak, jak żyje, tu i teraz."

Pewnego razu podróżnik odwiedził tajemniczą krainę długich łyżek. Miał możliwość obejrzeć dwa pokoje: czarny i biały. W pokoju czarnym usłyszał przeraźliwe lamenty. Gdy zajrzał tam zobaczył ludzi zgromadzonych wokół suto zastawionego stołu. Nikt z nich nie był jednak w stanie jeść, gdyż długość łyżek dwukrotnie przekraczała długość ramion, a były one przytwierdzone do ich dłoni. Każdy mógł nałożyć jedzenie, ale nie mógł włożyć go do ust. W pokoju białym zastał taką samą sytuację, ale nikt nie narzekał, bo wszyscy karmili się nawzajem.
(na podstawie J.Bucay)


Słuchanie negatywnych wiadomości, rozmowy z narzekającymi osobami, przebywanie w toksycznych grupach utrudnia zachowanie właściwej postawy wobec innych. Mój syn przebywając ostatnio z tak funkcjonującymi dziećmi stwierdził krótko: "Mamo jacy oni są dziwni, ciągle się chwalą."

Dzieci bombardowane negatywnymi komunikatami próbują często budować swoje poczucie wartości w oparciu o pokazywanie swojej siły fizycznie, bądź słownie. Przechwalanie się i rywalizacja stają się sposobem na wzmacnianie ważności, nadawania sobie rangi przed grupą rówieśników. W takich grupach budowanie postaw społecznych jest sporym wyzwaniem.
Z moich tegorocznych doświadczeń praca nad kształtowaniem empatii wśród dzieci przynosi tylko widoczne efekty, gdy włączą się w to rodzice. A zaangażowanie rodziców, jeśli nawet chcą szukać wskazówek, wymaga wiele czasu. Warto jednak o to walczyć, bowiem uczciwość emocjonalna wobec dzieci jest o wiele ważniejsza niż perfekcja. Współczesne czasy wzmagają zaangażowanie w realizację celów, dążenie do zdobywania kolejnych osiągnięć. Zapisywanie dzieci na kolejne zajęcia, zajęcie celami zewnętrznymi jest jednak pułapką.
Umiejętność działania w zgodzie ze sobą, współdziałania z innymi członkami grupy powinna być dla nas najważniejszym celem. Ośrodek empatii mieści się w układzie limbicznym, który jest odpowiedzialny również za pamięć, emocje i instynkt. Pomijanie współodczuwania poprzez nastawienie na budowanie swojego wizerunku bywa więc dla dzieci zagrożeniem, gdyż właściwie pośrednio zmniejsza ich możliwości uczenia.

Wykorzystajmy wspólnie spędzany czas, aby być bliżej siebie i dzieci, dając im pozytywne wzorce. :)

środa, 2 sierpnia 2017

Jestem TU!


"To, co osłabia duszę, wyczerpuje też ciało, a to, co ją zasila, umacnia ciało."
Caroline Myss ( z "Anatomia duszy")

W moich warszawskich realiach najczęstsze pytania rodziców dotyczą planowania ścieżki edukacyjnej ich dzieci, nauki kolejnych umiejętności, rozwoju zainteresowań, bądź szukania sposobu na "lepsze" dziecko (lepiej uczące się, grzeczniejsze itp.). W pracy staram się jednak przybliżać dorosłych i dzieci do tego co drzemie w ich duszy, a co po zagłuszeniu tego co "wypada", bądź "trzeba" robić odzwierciedla nasze rzeczywiste pragnienia. To jest klucz do tego, aby lepiej się poznać ze swoim dzieckiem i realizować w zgodzie ze sobą wyznaczone cele.

Czasami ogromna ilość możliwości wokół nas wprowadza największy chaos i zagubienie. Podczas tegorocznych wakacji bardzo zasmuciło mnie snucie planów edukacyjnych przez jedno z moich dzieci na przepięknym górskim szlaku, wśród soczystej zieleni, skąpanej w promieniach słońca. Mój umysł leciutko dryfował pośród tej przestrzeni, gdy moje dziecko zaczęło układać plan zajęć na nadchodzący rok szkolny. Moim zdaniem w takich chwilach trzeba powiedzieć stanowczo "stop" myślom łączących nas z pracą, czy obowiązkami i zacząć zajmować się tymi potrzebami, które zostały zaniedbane. Rozpoznanie prawdziwych pragnień, które stoją za fasadą "dobrego ucznia" jest tutaj najważniejsze.

Zaprzątnięty codziennością umysł potrzebuje wypoczynku, by dopuścić do naszej świadomości głos duszy, tego co w nas drzemie najmocniej. Wiem, że to wyzwanie i choć przeczytałam wiele książek i poradników mam kłopot z przytoczeniem prostej recepty, dostępnej dla wszystkich. Prowadząc w szkole zajęcia dotykam różnych emocji w zabawach, dając przestrzeń na odczuwanie tego, o czym zapominamy na lekcjach przedmiotowych. Jeśli dorośli pomijają te doznania umysł znów skręca w stronę obowiązków.

Pielęgnowanie duszy jest więc wyzwaniem, dobrze się sprawdzają z dziećmi:
  • krótkie medytacje z muzyką w tle,
  • wizualizacja jakiegoś miejsca, bądź zdarzenia,
  • książki typu "Balsam dla duszy" - czytane regularnie, najlepiej przed snem,
  • leżenie w łóżku i robienie masażyków sobie nawzajem,
  • pudełko wdzięczności (początkowo uzupełniane z dorosłym, najlepiej regularnie),
  • zrobienie szałasu na środku domu,
  • przygotowanie seansu kinowego przez dzieci z tworzonym z koców legowiskiem i popcornem,
  • wspólne gotowanie,
  • afrykańskie tańce z ogniskiem na "niby" np. z podartych gazet.
Każdy musi odnaleźć to co w jego rodzinie działa i jest pokarmem dla duszy. To czasem długa droga, ale warto mieć ją wciąż przed oczami.
Powodzenia!